Sytuacja ekonomiczna w Polsce - jesień 2020 roku

Wielu ekonomistów zastanawia się jak będzie wyglądała przyszłość gospodarek światowych po uruchomieniu niekontrolowanego dodruku pieniądza. Skala tego dodruku  osiąga poziomy, o jakich nie śniło się nawet największym zwolennikom interwencjonizmu i ingerowania w gospodarkę.




Sytuacja z jaką obecnie mamy do czynienia jest bez precedensu. 

Banki centralne kreując pieniądz nie opierają się na realnym wzroście produktu krajowego brutto czy wzroście konkurencyjności przedsiębiorstw na danym obszarze a próbują za drukować kryzys generujące ogromne ilości gotówki która trafia do ekosystemu bankowego.


Naturalną konsekwencją takiego działania znaną z podręczników ekonomii powinna być hiperinflacja.

Jednak w sytuacji gdy banki centralne zgodnie we wszystkich gospodarkach drukują pieniądze jednocześnie zachowując realne ujemne stopy procentowe hiperinflacja nie występuje gdyż waluty lokalne nie będą się deprecjonować. Wynika to z faktu, że nie one mają się rynkowego konkurenta który zachowuje się w sposób silniejszy  - tzn waluty która zachowuje (lub traci w mniejszym stopniu) stosunek siły nabywczej pieniądza do niego nominalnej wartości


Dobrze wiemy że rynki nie lubią próżni i nie można kreować dobra z niczego pozostaje więc pytanie kto zapłaci za ten kryzys i obecną politykę banków centralnych


Odpowiedź jest prosta zapłacę za to osoby i firmy które posiadają oszczędności. Realne ujemne stopy procentowe, a w wielu miejscach również nominalne ujemne stopy procentowe powodują, że osoby posiadające oszczędności w bankach (np. na lokatach) i w innych instrumentach (np. obligacjach) dopłacają do instytucji za ich przetrzymywanie


Dochodzi więc do absurdalnej sytuacji w której to bardziej opłaca się mieć kredyt niż oszczędności w banku.


Czy w tym szaleństwie jest metoda ?

Zastanówmy się chwilę, jaki cel przyświeca tej skoordynowanej akcji polegającej na luzowaniu ilościowym, które to pojęcie stanowi eufemizm do niekontrolowanego rozrzucania pieniędzy z helikoptera.

Otóż plan ten w założeniu ma spowodować rozkręcenie gospodarek światowych i pobudzenie konsumpcji do absurdalnych poziomów. 

Producenci mają mieć wiarę że ich firmy przetrwają ponieważ konsumpcja nie spada i wciąż pojawiają się nowe zamówienia. Konsumenci z kolei nie obawiają się utraty pracy czy rentowności swoich biznesów i są skłonni wydawać więcej. 


Skoro pieniądz leżący na lokacie i czekający na trudne czasy znika, gdyż musimy płacić za jego przechowywanie, nawet najwięksi fanatycy oszczędzania na trudne czasy stoją przed dylematem czy nie lepiej po prostu wydać te pieniądze teraz - skoro za chwilę i tak nie będą mieć wartości.

Mimo, że  nominalna i wartość pieniądza pozostaje stała - to realna siła nabywcza topnieje w oczach. 10 lat temu za 100 tysięcy złotych można było kupić kawalerkę - dziś jest to niemożliwe. 


Wielu ekonomistów przeciera oczy ze zdumienia i z niepokojem patrzy na obecną sytuację. Tyczy się to zarówno ekonomistów teoretyków na uniwersytetach jaki realnych finansistów działających na rynkach kapitałowych czy na rynkach nieruchomości


Gotówka - bezpieczna przystań czy kukułcze jajo ?

Skoro ceny złota i surowców metali szlachetnych są na absurdalnie wysokich poziomach stopy procentowe ujemne i nie ma realnej alternatywy dla przechowywania wartości nabytych pieniędzy gdyż nawet akcje obarczone są ryzykiem spowolnienia gospodarczego. 

Okazuje się że gotówka staje się być kukułczym jajem którego nikt nie chce posiadać.

Powtórzmy jeszcze raz: sytuacja ta nigdy nie miała miejsce na taką skalę i nigdy nie mieliśmy do czynienia z tak skoordynowanym działaniem wszystkich banków centralnych. Jedynym krajem który prowadził tego typu eksperymenty była Japonia ale było to działanie lokalne, sam kraj posiada wielką tradycję i etos pracy  a dług finansowany był lokalnie - z pieniędzy obywateli gdyż nabywcami obligacji japońskich byli w większości sami japończycy. 


Obecnie państwa takie jak Polska które planowały w 2020 uchwalić budżet bez deficytu nagle na skutek pandemii podnoszą deficyt do 110 miliardów zł który stanowi ponad 35% PKB.

Widzimy więc z jaką niesamowitą skalą do druku pieniądze i zadłużenia się lokalnych krajów mamy do czynienia.


Czy Polsce grozi hiperinflacja ?

Ciężko na wyrokować do czego taka sytuacja doprowadzi.

Nie mniej jednak tak jak już zostało wspomniane nie przewidujemy hiperinflacji ze względu na to że te działania są skoordynowane i zasadniczo hiperwentylacja danej waluty wydarzy się wtedy gdy inne waluty będą się wobec niej umacniać tutaj takich sytuacji nie mamy Istnieją pewne wahania kursu dolara jednak one mają działanie i skutek krótkotrwały. 

Osłabienie waluty odnotowują te kraje które gorzej będą sobie radzić z pandemią a tym samym gospodarki  bardziej cierpią i będą narażone na lokalną deprecjacji ich waluty.

Światowe PKB w czasach koronawirusa

Skurczenie się gospodarki światowej o kilkanaście procent staje się faktem realne ujemne stopy procentowe stają się faktem absurdalnie wysokie ceny metali szlachetnych stają się faktem.

Sytuacja jest na tyle nietypowa i nieznana że trudno kusić się jakiekolwiek prognozy czy rekomendacje. Być może  dojdzie do światowego umorzenia wzajemnych długów , zostanie wprowadzona jedna światowa  która wyzeruje długi. Być może też wrócimy do walut opartych na parytecie złota albo popularność zyskają kryptowaluty (np. BITCOIN) 

Na obecną chwilę wydaje się, że kluczową rolę odgrywa wynalezienie ewentualnej szczepionki lub leku na COVID-19. Takie wydarzenie powinno skutkować wybuchem euforii i wzrostem PKB. 









Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Co wybrać - leasing czy najem długoterminowy - wady i zalety

Dlaczego lokaty są tak nisko oprocentowane w 2020 roku?